![]() |
2008 |
. aby dokonać zainicjowanych aktualizacji konieczne jest zrestartowanie systemu. restart z przytupem: www.zdaniapolpelne.blox.pl ag 2008-04-27 20:38:02 skomentuj (0) nie traćcie nadzieji. może wrócę. ag 2008-04-08 10:39:44 skomentuj (10) - wyglądasz dziś jak plakat do control. tylko bez papierosa. ciekawe, czy jutro będę też tak wyglądać, pare minut po południu, stojąc na przystanku pod mediciną. jak już biała dama profesjonalnie oceni poziom zawartości iana curtisa we mnie. chyba nie będę. koło mediciny nie ma takich bloków. a z niusów: jako, że z moim stanem psychicznym niewiele da się zrobić - inwestuję 45 złotych w mój rozwoj fizyczny. jesli nie będę pudzianem, to przynajmniej nie będzie mi się robiło niedobrze na widok mojego odbicia w lustrze. a ten okropny ptasi świergot uruchamia znienacka jakiś program zainstalowany przed pięciu laty. a wywalony z dysku półtora roku temu. a na koniec myśl odkrywcza: zaczynam w coś wierzyć dopiero wtedy, gdy to mi się przyśni. a śnię dużo za dużo ostatnio. i śpię z otwarymi oczami, między tymi wszystkimi, nielicznymi momenatmi, które uda mi się obiektywnie spożytkować. zaczęłam pisac prawie pełnymi zdaniami. zdaniami półpełnymi. czy jeśli zacznę się wypowiadac pełnymi zdaniami, to moje życie stanie się pełniejsze? a może zacznę się wypowiadac pełnymi zdaniami, dopiero wtedy, kiedy moje życie stanie się pełniejsze? sranie w banie. i chuj. chciałabym już przestać tu pisać. ag 2008-04-02 00:52:24 skomentuj (2) jak już będę duża, to napiszę taką bajkę. o kopciuszku, który nie musiał być zdany na łaskę wróżki, żeby żyć długo i szczęśliwie. i o tym, że trzeba kochać żabę, a nie czekać, aż zamieni się ona w królewicza. ale to jak będę duża. bo póki co, brzydkie kaczątko, żeby zaznać szczęścia, musi stać się łabędziem. braci-ag-rimm. ag 2008-03-27 12:43:45 skomentuj (0) . w środę w nocy połączenie z serwerem zostało przerwane na kilka sekund. na kilka sekund dłużej niż zwykle. a dzisiaj przecież biała dama miała powiedzieć, że to lepiej zlepi w jedną część. a jednak zarządziła przegląd techniczny. z nastawieniem na wykluczenie, lub tez potwerdzenie aktywności mojego wewnętrznego fiodora dostojewskiego i iana curtisa. nie chciałam tego pisać. naprawdę. zdrowych. ag 2008-03-21 18:21:34 skomentuj (4) a może by tak.. spróbować żyć bez samouczka onlajn? i poszukać słońca poza ciągiem zero-jedynkowym? bo już wiem. że bardziej Was kocham. że bardziej kocham Was. niż Wasze substytuty migoczące na ekranie ikonką 50 na 50 pikseli. ag 2008-03-16 23:51:38 skomentuj (8) są filmy o czyjejś biografii. i są filmy o czyims życiu. control należy do tych pierwszych. ian nie był niewinnym czarodziejem ani uniesionym poetą. a jego historia nie była magiczną drogą przez metafizyczne stepy. a ten film, to konspekt z życia pewnego faceta, który będąc w moim wieku osiągnął już wszystko. osiągnął już wszystko, czego nie chciał. poszłam pod barany, bo na plakacie były swojsko wyglądające bloki. i dlatego, że lubię kilka jego numerów. a po wyjściu, jedyne co mi przyszło do głowy, to to, że pewnych wizyt u lekarza nie należy chyba dłużej odkładać. ps: bo ala juz napisała. tez żem chciała. ag 2008-03-12 15:55:12 skomentuj (0) budyń pyta. ![]() jeszcze chwileczkę. suplement 2008-03-10 19:13:22 a pumę wiosna z tyłu zaskoczyła. ![]() ag 2008-03-09 22:40:37 skomentuj (6) ciało sprzedam tanio. lub zamienię na mniejsze. węższe w biodrach, cieńsze w pasie. zamienię na mniejsze. bo serce mi stanęło. długo nienakręcane. a rozum gdzieś się zgubił. w nazbyt przestronnym wnętrzu czaszki. zamienię na mniejsze. a ty mi zaaranżuj wnętrze, dobrze? ag 2008-03-08 02:58:34 skomentuj (6) notka hiperrytualna. emma zmyliła zwrot mojego mentalnego wektora, wyznaczającego kierunek na priorytety. i odwróciła mnie plecami, do uśpionych rycerzy giewontu, cierpiących na poważne upośledzenie ośrodka decyzyjnego. przestawiła natomiast ów wektor - prosto w stronę nowo odkrytych przyjemności fizycznych. marcowych popołudni, w siadzie skrzyżnym, na podłodze empiku. pierwszej jazdy autobusem 502 przez rondo mogilskie. i rytualnego wyłączania komputera. (po wcześniejszym zapisaniu nowo wykreowanych ustawień osobistych, że tak do słow wybitnego filzofa i poety nawiążę.) ps: a jakby ktoś, skonstatowawszy, że wyłączanie komputera, nie sprawia mu tak niekłamanej przyjemności, jak podmiotowi lirycznemu, zapałał rządzą kontemplacji materiału wizualnego dokumentującego "maciejowa triip" i "piątą siedemnastkę ani fi." to zapraszam tu. ag 2008-03-05 13:57:16 skomentuj (11) kraków - dworzec głowny - peron drugi godzina 4.02. to takie miejsce, gdzie wszystko się zaczyna i wszystko kończy. to taki chodnik, którego każdy centymetr kwadratowy pamięta liczbę nieskończoną historii skończonych. "hej, czy o tej porze nie jedzie jakiś pociąg na famę?". nie, jedzie tylko do tarnowa. to siedzę w trampkach przemoczonych wiosennym deszczem środkowonocnym. to chłonę każdym porem skóry ten zapach końców i początków. na tej samej dworcowej ławce siedzi czas zaprzeszły. zmaterializowany w postaci metra dziewięćdziesiąt trzy i uzbrojony w bułkę z nieświeżym kotletem. czas zaprzeszły, który stosujemy tylko w liczbie pojedynczej. w liczbie mnogiej nie działa. o 4.20 odjezdza pociąg do tarnowa. to chyba już wrócimy. powitać świt w hutogrodzie. ps: tak, właśnie to zapisywałam dziś na kolanie, jadąc ostatnim nocnym. ag 2008-03-01 14:44:16 skomentuj (4) emocjonalne bąki. których puszczać nie chcę. i nie chcę też słyszeć, że jestem O2 dla kogoś, kto jest dla mnie zalediwe Ar. mimo. że zimę już wypłakałam. wypłukałam. wiśniówką z sokiem grejpfrutowym w knajpie, której imienia nie wspomnę. w knajpie, w której czuję się tak strasznie analogowo, wśród cyfrowych. tak strasznie bawełnianie, wśród syntetycznych. tak strasznie płasko, wśród obcasów. tak strasznie. z kamerą wśród zwierząt. niemniej wiosna. i ku wiosennym przemyśleniom, myśl niepodwarzalna, magdaleny samozwaniec autorstwa: Nie ma kobiet niezrozumiałych - są tylko mężczyżni niedomyślni. dobra, wiem, tłumaczę się. ps: to ładne. ps2: inspiracją do tej notki są ostatnie noce i dni. w liczbie cztery. dziękuję. ag 2008-02-25 17:02:51 skomentuj (4) dwa podskoki. trzy przysiady. i już będzie wiosna, dobrze? ps: fakt pojawienia się tej notki jest jedynie próbą zdystansowania się do notki poprzedniej. i do kilkudzisięciu ją poprzedzających. ag 2008-02-23 14:06:18 skomentuj (3) no niestety. nie jestem w stanie całego pokładu emocji niezliczonych, które mną targają dniami i nocami, zamknąć w jednej emotikonce sygnowanej "mood" na majspejsie. na jakiś czas przed północą dwóch niewidomych, wsperając się na sobie nawzajem kroczy przez osiedle górali. i nawet nie wiedzą, że jest pełnia. w nocy śni mi się dwadzieścia osób, których nie znam. nie znam ich w czasie snu. ani w czasie rzeczywistym. zastanawia mnie, co takiego siedzi w mojej psychice, że mi skonstruowało jakieś obce portrety psychofizyczne w fazie rem. a rano, pani w białych kozaczkach, odziana w kurtkę w kolorze różu majtkowego, i zaopatrzona w przyozdobione różnymi róznościami tipsy, z namiętnością karmi gołębie na przystanku pod dworcem głownym. tymczasem od amputacji już tyle czasu. a wszystkie przeszczepy odrzucone przez organizm. za wieszczem młynarskim podsumowując - nie ma jasności w temacie miłości. miłej nocy. ag 2008-02-22 23:33:16 skomentuj (2) 26 grudnia 1997. nie wiem gdzie bym teraz była gdyby nie to. Walking in space We find the purpose of peace The beauty of life You can no longer hide: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14. ps: tak, raz na czas można popełnić notkę bezwartościową literacko. tak. ag 2008-02-21 15:50:29 skomentuj (1) a może? a może powinnam założyć nowego bloga? pod adresewm www.moje-zycie-z-herbatka.blog.pl możnyby było poczytać historię, rodem z którejś powieści izabeli sowy. i o tym, że już drugi tydzień, zaparzony wyciąg z garciana camboga, zamiast wypłukiwać toksyny z organizmu - wypłukuje z niego całą chęć życia. i już drugi tydzień - zamiast znikających kilogramów - znika systematycznie zdolność wymyślania kolejnych pretekstów, żeby wstać rano z łóżka. a poza tym: zdecydowałam się na zabieg aborcji na uczuciach. szerokie doświadczenie, pozwala domniemywać, że to co by sie urodziło, mogłoby po raz kolejny okazać się niedorozwojem. mogłoby po raz kolyjny okazać się wczesniakiem. czy też, być tylko wynikiem pewnego stanu urojonego. więc, mając na względzie dobro społeczne, jak i dobro jednostki - zduszam w zarodku. podsumowując: uciekam z miasta na chwil kilka. nawet oswajanie ma swoje granice. granice adminstracyjne miasta krakowa. ag 2008-02-15 14:26:57 skomentuj (14) sprzątsz? nie, tylko ogarniam. sprzątanie determinuje wyrzucanie, usuwanie i oczyszczanie. a ogarnianie to oswajanie swojego bałaganu. to też to właśnie czynię. bo przez cały zeszły tydzień miałam dwudzisty pierwszy stycznia. z trzema małymi wyjątakami. (tu, tu i tu) ale chyba nie jest źle, kiedy w stanie psychicznym, jakiego nie życzę nikomu, nie planuję dokonac harakiri za pomocą cyrkla za 2,60. a tylko myslę, że skoro jest tak źle, to tylko po to, żeby było dobrze. a dziś obudziłam się bez ręki. w fazie rem została ona przygnieciona, przez wysokiego blondyna. który biegał za mną z nożem. ha. krew się nie polała, natomisat, jej dopływ do górnej kończyny został ograniczony. ok, wiem, że dawno nie było tu niczego tak bez sensu. wiwat strumień świadomości! ag 2008-02-11 12:58:09 skomentuj (5) uczuć inżynieria genetyczna. odtworzyć cały organizm przeszłości, z trzystu i czterdziestu pięciu miliardów, sześciuset pikseli. i za pomocą kilku głosek - wygenerować sobie czas przyszły. czas przyszły transgeniczny. suplement niadekwatny: ps: a oktus się zcybernetyzował. a ja jako siostra przysposobiona go lansuję i zapraszam tu. ag 2008-02-07 21:47:09 skomentuj (5) 168 24 jestem artystką z pieknego psa - sok grejpfrutowy i wiśniówka. 48 wymarzyłam sobie wymazanie. wymazanie ciebie z moich marzeń. 72 rodzice wyprowadzają na spacer dzieci. dzieci wyprowadzają na spacer psy. psy wyprowadzają mnie z równowagi 96 waga łazienkowa mówi: pięć kilogramów nadbagażu. 120 nie wierzę, że cos się skończyło, dopóki nie zobaczę listy płac. 144 konwertowanie konwersacji. konserwowanie kontemplacji. między szóstą wieczorem a szóstą rano. 168 Towary Zastępcze – Spać ag 2008-02-03 20:46:20 skomentuj (2) jedyne co przychodzi do głowy po nieprzespanej nocy. smarując kanapkę twarożkiem z lidla, o 7.48 rano. są cztery kategorie MĘŻCZYZN. byli, obecni, przyszli i niedoszli. całą resztę nazywamy LUDŹMI. ag 2008-01-29 16:44:50 skomentuj (3) katharsis czwartkowe. w drukarni. z piwem. i z e. z e., którego od drogi powrotnej z lipcowego zachodniopomorskiego, nie widziałam, i pewnie nie zobaczę znowu przez czas długi. a wczoraj, pod osłoną nocy nadwiślańskiej, znowu ujrzałam jego odległe galaktyki, egztyczne światy i kosmiczne przestrzenie. i te wszytkie historie, które realność wyprowadzają na długi spacer. a trzeba było tego spaceru. bo kiedy zziębnięta i rozczochrana relaność wróciła na swoje miejsce - coś sobie uświadomiłam. oto w czwartkowej drukarni podgórskiej przeżyam katharsis. pytanie na dziś: czy, przy założeniu, że uczucia są towarem wymiennym, możemy uznać , że jak każdy inny towar, ulegają dewaluacji? ag 2008-01-25 10:41:12 skomentuj (7) środa. na śniadanie herbata malinowa i zestaw utworów z aktualnej listy odtwarzania na last fm. w autobusie prawdziwa miłośc stała. ze złamanym nosem. a w drukarni pozytywna energia materialuzje się w postaci cukierków śmietankowych. komputer na smoleńsk 9 nie wykazuje chęci współpracy. za to chęć ową wykazuje profesor pirat. i pod bagatelą pachnie visolvitem, ktory sie okazuje tylko projekcją, a jego istotą - pani z kebabem. i słońce jakieś kosmiczne dziś. i podkręciło w całym mieście brightness & contrast. dokonałam dzis dwóch inwestycji na przyszłość - zakupu pióra z kogutem i noża do kółek. a w tramwaju poszła mi krew z nosa. ps: tu mnie lansują dziś. ag 2008-01-23 17:18:38 skomentuj (5) kaczka pijaczka i sen o siedmiu butelkach. ![]() reszta tu. ag 2008-01-20 16:46:44 skomentuj (7) najbardziej zdeterminowany człowiek świata. najbardziej zdeterminowany chęcią życia.
widzę go w każdą środę wieczorem, kiedy zaopatrzony w wózek, nadaje zupełnie nowy sens zawartościi śmietnika pod moim oknem.
ag 2008-01-18 19:12:04 skomentuj (2) juz wychodzę. na zewnątrz siebie. na to zewnatrz, co nagle się spod śniegu wynurzyło.
wynurzyły się dwa niebiańsko błękitne tojtoje na rynku, które wśród przechodniów wzbudzają zdacydowanie większe zainteresowanie, niż sukiennice i zmęczony mitoraj o pustych oczodołach.
ag 2008-01-12 13:25:27 skomentuj (5) apteczka.
podobno zielony jest kolorem nadzieji.
na zaprzeszłe relacje międzyludzkie, materializujące się w różnych formach czasu teraźniejszego - melisa. ag 2008-01-08 14:19:02 skomentuj (5) oswajanie.
jak i rónież zaklinanie, czarowanie, dotykanie, wytwarzanie,
a zarówno wzmocnienie odporności jak i wyleczenie odparzeń najlepsze skutki odnosi, gdy zanurzymy się w lodowatej wodzie po szyję. ag 2008-01-06 12:54:54 skomentuj (6) zobowiązanie. ustaliwszy, że czwarty stycznia w niczm nie jest gorszy od pierwszego, stwierdzam co nastepuje:
z uganianiem się za pojęciami, których znaczenia nie do końca rozumiem, bo nie ma ich definicji w wikipedii.
a na dobry początek końca to: i tak Was kocham, rybki złociste. bonus 2008-01-05 12:01:13 bo utwierdziłam się w pewnych postanowieniach po wczorajszym wieczorze. baranowo - philowym. księzniczkowym. i jeszcze, że miłość, to nie jakieś pocałunki czy dostawanie kwiatów. tylko przyjeżdzanie po pracy. dziekuję. ag 2008-01-04 16:32:34 skomentuj (2) weltschmerz noworoczny.
o siódmej rano, pierwszego stycznia, topole pod szpitalem rydygiera wyglądają jakby im ktoś zrobił stopklatkę.
a pod moim domem zupełnie biało.
tymczasem nowy rok - a stare piosenki.
tak czy siak - niechaj błogosławioną będzie ta siła, która zmyliła moje palce, przy wybieraniu pewnego numeru tuż po północy.
a na 2008 życzę Wam, żeby się spełniło wszystko, na co nie macie wpływu. ag 2008-01-01 15:22:38 skomentuj (4) a co właściwie jest lepszego w pierwszym stycznia, niż w pierwszym marca? co ma dwunasta w nocy, czego nie ma trzecia trzydzieści popołudniu? podejrzewam, że niewiele. ale znowu trzeba wierzyć. że, kiedy już ósemka na końcu, to nogawki już się nie będą strzępiły. i, że przestanę widzieć świat, w tak strasznie niskiej rozdzielczości. i słyszeć twoje słowa w mono. a tym zostałam zainfekowana w dniu dzisiejszym. przy herbacie waniliowej. gdybym jeszcze wierzyła, że nowy rok może coś zmienić, to bym wam życzyła, żeby zmienił na lepsze. ag 2007-12-30 20:26:46 skomentuj (6) |
sprawy bieżące półpełne półpełne piksele |